DARMOWA WYSYŁKA W POLSCE OD 400 ZŁ!

Szukaj

Nasza historia

Dorota i Michał
Dorota i Michał z patchworkowym tłem wykonanym z resztek materiałów użytych przy produkcji kolekcji.

Cześć, z tej strony Michał. Przed projektem Pole Pole nie mieliśmy dużego zainteresowania modą. Ja głównie fotografowałem i tworzyłem filmy, a domeną Doroty było malowanie. Gdy jednak w 2018 roku wyjechałem na wolontariat do Tanzanii, zobaczyłem wszechobecne bawełniane materiały w szalone wzory i barwy, znane jako african wax print lub też ankara (w Afryce zachodniej), czy kitenge (Afryka wschodnia). Kupiłem jeden z nich i zaniosłem do lokalnej krawcowej. Tak powstał pierwszy strój, po założeniu którego poczułem duży przypływ pewności siebie... i po prostu czułem się w nim dobrze. Przemknęła mi myśl:

- Dlaczego tego nie ma jeszcze w Polsce?

Michał w pierwszym ubraniu uszytym w Afryce
Michał w jego pierwszym ubraniu, które zostało uszyte w Tanzanii. Od tego zaczęło się Pole Pole.

Gdy po pół roku wróciłem do Tanzanii, zapakowałem cały plecak materiałami i zabrałem je ze sobą do Polski z zamiarem uszycia czegoś. Zapisałem się na kurs krawiecki i w ten sposób stworzyłem pierwszą spódnicę, koszulę, spodnie, kombinezon i kurtkę. W międzyczasie poznałem Dorotę, która wówczas mieszkała w Australii. Postanowiliśmy połączyć nasze siły i razem polecieć do Tanzanii pomalować przedszkole w ubogiej wiosce Buturu. 

Dorota Kacperek na tle ścian pomalowanych przez nią i przez Dodo Knitter.
Dorota Kacperek na tle ścian pomalowanych przez nią i przez Dodo Knitter.

W trzecią podróż do Tanzanii (a pierwszą wspólną z Dorotą) zabrałem w plecaku maszynę do szycia. Obłożyłem ją bielizną i zapasem zupek w proszku, aby się nie zarysowała. To nie była dobrze przemyślana decyzja, raczej intuicja podpowiadała mi, że oprócz malowania przedszkola powinienem również na miejscu użyć swoich nowo nabytych umiejętności krawieckich do zaprojektowania i uszycia czegoś. Mam skłonność do tego, że szybko się zapalam i potem entuzjazm równie szybko może wyparować... Ale kiedy zabierzesz maszynę do szycia na drugi koniec świata... to głupio byłoby jej nie użyć :). 

Dorota z torbą, którą Michał uszył jej podczas wolontariatu w Tanzanii
Dorota z torbą, którą Michał uszył jej podczas wolontariatu w Tanzanii

W połowie naszego pobytu w Tanzanii zasiadłem do maszyny i uszyłem torbę na prezent dla Doroty. Przy okazji zapytałem moich obserwujących na Instagramie, czy gdybyśmy uszyli ubrania, to byliby zainteresowani... i odzew był przytłaczający. Całą noc nie spałem, spisując potencjalne zamówienia do tabelki. W następnych dniach zaprojektowaliśmy pierwszą kolekcję i zaczęliśmy jeździć po okolicznych wioskach oraz miastach, odwiedzając zakłady krawieckie. 

Krawcowe z miejscowości Musoma
Krawcowe z miejscowości Musoma

Początki były trudne. Pierwsi krawcy i krawcowe, którym oddaliśmy ubrania do szycia często spóźniali się z oddawaniem zamówień, szyli nierówno, brudzili ubrania. To wynikało po części z tego, że w ich pracowniach (niekiedy zbitych z kawałków blachy falistej) unosiło się dużo pyłu, było zbyt ciasno, a między ubraniami biegały kurczaki. Z drugiej zaś strony ich klienci, wychowani na tanzańskiej wsi, nie mieli tych samych wzorców estetycznych, które mamy my w Europie. Dlatego też np. krawiec nie widział problemu, oddając uszytą przez niego torbę z krzywo wszytą podszewką, z mnóstwem zwisających nitek i jako wisienka na torcie - popisaną długopisem. Ostatecznie wróciliśmy do tego samego zakładu, w którym miałem szyty komplet rok wcześniej - tam panował porządek, a główna krawcowa Regina przekazywała swoim uczennicom dobre praktyki... i potrafiły ładnie szyć! Choć nie znałem suahili, a krawcowe nie mówiły po angielsku, nawiązaliśmy współpracę, komunikując się głównie za pomocą podstawowych zwrotów, obrazków i tabel z wymiarami. 

Michał i Dorota w ogrodniczkach Pole Pole
Michał i Dorota w ogrodniczkach Pole Pole

Po szalonych tygodniach malowania przedszkola i produkcji udaliśmy się na Zanzibar, gdzie wykonaliśmy ostatnią sesję zdjęciową i postawiliśmy sklep internetowy. Większość dostawy wyprzedała się pierwszego dnia! Kobiety w zaprzyjaźnionej tanzańskiej szwalni wciąż szyły dla nas ubrania, które były wysyłane do Polski. Zauważyliśmy jednak, że choć zainteresowanie jest duże, zysku mamy z tego niewiele. Mieliśmy zbyt niskie ceny i za mało sztuk odzieży. Aby z tego żyć, musimy zwiększyć skalę! Potrzebowaliśmy pieniędzy na inwestycję, ale mimo różnych propozycji, nie chcieliśmy angażować w to zewnętrznego inwestora. I tak oto po 4 miesiącach od uruchomienia sprzedaży w 2019 roku zapadła decyzja - wyjeżdżamy zarobić na inwestycję do Australii.

Pracowaliśmy w różnych pracach fizycznych, a po kilku miesiącach kupiliśmy kampera, którym przemierzaliśmy australijskie pustkowia, co relacjonowaliśmy na naszym kanale na Youtube. Po 10 miesiącach na antypodach odłożyliśmy wystarczająco pieniędzy - wróciliśmy do Tanzanii i wznowiliśmy produkcję. Gdy to piszę, jest kwiecień 2021 i szykujemy się do dostawy 350 kg ubrań. Reszta historii zależy tylko od was :).

Dlaczego w sieciówkach jest taniej?

Dorota i siostra Dominika
Dorota i siostra Dominika na zakupach w wiosce masajskiej Naserian Boma

Kiedy następny raz będziesz kupować T-shirt za 20 zł pomyśl, przez ile rąk przeszedł i ile pieniędzy zarobił każdy z pośredników. Ktoś zebrał bawełnę, utkał materiał, pofarbował go... stworzył wzór na materiał, wykonał formę ubrania we wszystkich rozmiarach, a ktoś inny wyciął kawałki materiału i je zszył własnoręcznie... Ktoś wysłał te materiały z fabryki oddalonej o tysiące kilometrów do magazynu, zapłacił cło, posegregował produkty, przetransportował do sklepu, obsłużył cię i zapakował produkt... Ktoś również opłacił podatki, ubezpieczenia, czynsz za fabrykę, za sklep, pensje pracowników... Nie ma szansy na to, aby każdy z pośredników mógł uczciwie zarobić, gdy płacisz za T-shirt 20 zł.

Masajka ręcznie nawleka koraliki w swojej rodzinnej wiosce.
Masajka ręcznie nawleka koraliki w swojej rodzinnej wiosce.

Materiały pozyskujemy na zatłoczonych rynkach w Tanzanii, dając zarobek lokalnym sprzedawcom, zazwyczaj kobietom, zaś niektóre krawcowe i szwaczki, którym zlecamy szycie, to samotne matki. Otrzymują godne wynagrodzenie, które w dużej części przeznaczają na zaspokojenie głodu rodziny i edukację swoich dzieci. 

Ubierając się, nie tylko dobrze wyglądasz, ale i wspierasz ideę idącą za marką. Szybka moda pośrednio wspiera wykluczenia społeczne. Jeśli się na to nie zgadzasz, upewnij się, że wiesz, dokąd trafiają twoje pieniądze i wesprzyj społecznie odpowiedzialną markę odzieżową.

Dorota z Abedem, pracownikiem przedszkola w Buturu, przed jego domem.

Więcej o kulisach powstawania marki i o Tanzanii naszymi oczami możesz przeczytać w wywiadzie dla portralu Noizz.pl.

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów